Pokazywanie postów oznaczonych etykietą innacodziennie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą innacodziennie. Pokaż wszystkie posty
MÓJ PIERWSZY PRZYPADKOWY ZAKUP | YANKEE CANDLE WATER GARDEN

2/28/2021

MÓJ PIERWSZY PRZYPADKOWY ZAKUP | YANKEE CANDLE WATER GARDEN


OPINIA

    Jejciu, na samą myśl o tym zapachu nie mogę przestać o nim myśleć. Ale do rzeczy, historia tej świecy jest bardziej skomplikowana i tak w skrócie, to zamówiłam starszą wersję tego egzemplarza, a firma u której często wykonuje zakupy świecowe wysłała mi w nowej wersji. Jesteśmy tylko ludźmi i pomyłki się zdarzają także problem został szybko i sprawnie rozwiązany.
    Co do samej świecy Water Garden Yankee Candle to dla mnie, jest cudo! Nie spodziewałam się, że taka pomyłka może tak przepięknie pachnieć. Jeszcze nigdy takiego zapachu nie miałam w swojej kolekcji, gdyż głównie otaczam się jednodniówką lub bardziej męskimi zapachami. 
    Na sucho, po otwarciu wieczka na pierwszy plan wysuwają się nuty lilii oraz knowali. Świeca typowa dla fanów kwiatowych zapachów.  Czuć gdzieś w tle wodny czy deszczowy aromat ale to po dłuższym napawaniu się w zapachem. 
       Etykieta Water Garden od początku kiedy pojawiła się na rynku nie zwróciła mojej uwagi ale skoro nieproszona pojawiła się już w moim domu bardziej dobrze się jej przyjrzałam. W związku z tym, teraz mogę śmiało stwierdzić, że jest piękna. Skały, wodospad, natura- idealnie przedstawiona na jednym zdjęciu kompozycja tej kwiatowej mieszanki. 
    Podczas palenia zapach jest na tyle delikatny, że aż mało wyczuwalny. Moc powiedziałabym, ze jest słaba w kierunku średniej. Kompozycja tych wodnych oraz kwitowych nut zapachowych wpasuje się idealnie w upalne oraz słoneczne dni.


OPIS PRODUCENTA

Kojące dźwięki chłodnej wody w ogrodowej fontannie opatulone słodkim aromatem kwitnących białych kwiatów.

NUTY ZAPACHOWE

Nuty górne: różowe lilie, dzika trawa, woda z ogórka
Nuty środkowe: konwalia, kwiat lotosu, orchidea
Nuty dolne: nuty drzewne


 Ocena: 8/10

A wy próbowaliście już ten zapach? Wolicie kwiatowe zapachy czy jesteś fanami bardziej słodkich albo męskich nut zapachowych?
Jesienny ulubieniec 2020 | Calm & Cozy Goose Creek

11/29/2020

Jesienny ulubieniec 2020 | Calm & Cozy Goose Creek

     Dzień dobry w niedzielę! Listopad dobiega ku końcowi, a ja przychodzę dziś do Was z ostatnim już jesiennym zapachem od marki Goose Creek Calm & Cozy. Uważam, że seria jesienne była dość udana, wiele zapachów porwało serca i coś czuje, że podobnie będzie z serią zimową. Naprawdę nie mogę się już doczekać tworzenia dla Was recenzji o wszystkich tegorocznych nowinkach świecowych. 

    Dziś przed Wami wpis obleganego w tym roku zapachu przez większość świecomaniaków Calm & Cozy od Goose Creek. Zapraszam niżej! 

OPINIA:

    Przygoda z zapachem Calm & Cozy Goose Creek rozpoczęła się od kupna wosku, a w momencie kiedy zapach topionego w kominku złapał za serce od razu zdecydowałam się na świece. Intensywność zapachu w moim odczuciu na pewno jest o dziwo większa w wosku niż w świecy.     Świeca w paleniu uwalnia delikatne nuty drzewa sandałowego, wanilii oraz bursztynu, gdzie największą rolę odgrywa kaszmir. 

    Calm & Cozy jest typowo przytulnym zapachem, jednocześnie rozgrzewającym zmysły. Podkreśliłabym nawet, że można się przy nim mocno zrelaksować, odprężyć i spokojnie wypić ciepłą herbatę. Barwa wosku idealnie współgra z piękna etykietą, która przedstawia ciepłe swetry, ozdobne świece, dekoracje w postaci bursztynu oraz jesienne liście. Moc określiłabym jako średnią w stronę bardzo dobrej.

    Podsumowując, Calm & Cozy od Goose Creek trafił na listę moich ulubieńców. I nie zawdzięcza tego wyłącznie etykiecie, która jest przepiękna ale głównie intensywności zapachu, który zapewne przypadnie niejednej osobie. 


OPIS:

    Relaksuj się spokojnie i wygodnie z najbliższymi. Ten wieczór będzie po prostu wspaniały.

NUTY ZAPACHOWE:

Podstawa: drzewo sandałowe, wanilia, bursztyn
Nuty serca: lekkie cytrusy, kaszmir
Nuty głowy: miękkie drewno, przytulna pościel 




Ocena: 9/10

ZASKOCZENIE MARKI COUNTRY CANDLE | ŚWIĄTECZNE NOWOŚCI 2020

11/28/2020

ZASKOCZENIE MARKI COUNTRY CANDLE | ŚWIĄTECZNE NOWOŚCI 2020


     Dzień dobry, jak Wam mija przedświąteczny czas podczas pandemii? Kompletujecie już prezenty? A jak tak, to zamawiacie je przez internet czy wstrzymywaliście się do momentu otwarcia sklepów? W końcu od wczoraj oficjalnie trwa Black Friday, a dopiero dziś pootwierali sklepy. Jestem ciekawa co kupiliście, bo ja skusiłam się jeszcze w czwartek online na kosmetyki od marki Resibo oraz Mac, a także kilka świec. Dokupiłam także drobne prezenty dla rodzinki,a tak to w tym roku dość intensywnie szykuje się do grudniowych zdjęć na bloga oraz instagram. Naprawdę nie mogę się już doczekać aby przedstawić Wam moje tegoroczne, świąteczne oraz zimowe zdobycze. 

   Przechodząc do tematu dzisiejszego wpisu, chciałabym podzielić się z Wami nowościami 2020 od marki Country Candle. W tym roku pojawiło się tyle pięknych świec, co więcej do mojej kolekcji dołączyło kilka unikatów zakupionych na naszej świecowej grupie, że budżet trzeba było bardzo dobrze podzielić aby nie zbankrutować. 

    Jeżeli chodzi o nowe zapachy Contry Candle to zdecydowałam się na 3 daylighty oraz woski.  

Country Candle - Apple Cider Cake



OPIS:

    Apple Cider Cake to chrupiące połówki jabłka zapieczone w towarzystwie gruszek, doprawione bogatą mieszanką przypraw korzennych. By mieć pewność, że nie zabraknie tu słodyczy wzbogacona o kremowe karmelowe masło, wanilie i kakao zachwyci każdego smakosza słodkich wypieków. 

NUTY ZAPACHOWE:

    Nuty górne: Jabłko Macintosh, Gruszka, Cynamon
    Nuty środka: Przyprawy korzenne, Grzany cydr, Masło karmelowe
    Nuty dolne: Wanilia, Białe kakao, Cassia

OPINIA:
    
    W moim odczuciu Apple Cider Cake to zapach kruchych, zbożowych ciasteczek doprawionych intensywnie przyprawami korzennymi. Ten zapach to kalorie, które nie tuczą, podczas porannej kawy wpasuje się idealnie. Na drugim planie czuć także jabłko oraz wanilie. Jest to typowo jedzeniowy zapach, podpasuje idealnie ciasteczkowym pożeraczom. 


Country Candle- Winter Sangria 




OPIS:

    Orzeźwiający, słodki granat łączy się z ciemną śliwką i mroźnymi niuansami. Mieszanka cierpkiej skórki jabłka, jeżyny i pomarańczy tworzy bazę. Kaszmirowe nuty piżma i trzciny cukrowej wzbogacone świeżą miętą dopełniają ten mocno owocowy aromat.

NUTY ZAPACHOWE: 

    Nuty górne: Szron, Śliwka, Nasiona granatu
    Nuty środka: Skórka pomarańczowa, Skórka jabłka, Jeżyny
    Nuty dolne: Piżmo, Trzcina cukrowa, Liść mięty

OPINIA:

    Z całej kolekcji najbardziej przypadły mi do gustu dwa zapachy i na pewno jednym z nich jest Winter Sangria oraz... ale o tym dowiecie się już w następnym poście. 
    Winter Sangria jest mieszanką owocową, na pierwszy plan wysuwa się zapach jabłek, śliwek z orzeźwiającym dodatkiem. Mam wrażenie, że jest to zapach musującego wina? Takiego mocno słodkiego z nutką mięty, kojarzy mi się z Piccolo truskawkowym. Zapach nie drażni, nuty są idealnie skomponowane,a ja czaje się już na dużą świecę.  

Country Candle- Christmas Market 



OPIS:

    Świąteczna mieszanka cytrusów i bogatych przypraw korzennych została połączona ze sobą, abyśmy mogli razem celebrować ten magiczny czas. Christmas market to nowoczesna kompozycja, która zawiera rozgrzewający cukier waniliowy, kardamon oraz anyż.


NUTY ZAPACHOWE: 

Nuty górne: Jodła, Kora cynamonu, Cytrusy
Nuty środka: Liście goździków, Kardamon, Amarylis 
Nuty dolne: Gwiazdka anyżu, Wanilia, Trzcina cukrowa

OPINIA:

    Gdy było już wiadomo kiedy wchodzi na rynek zimowa kolekcja od marki Country Candle od razu wiedziałam, że na mojej półce znajdzie się duża świeca Christmas Market. Etykieta od razu porwała moje serce, nie wspominając już o barwie wosku, piękny, niebieski, głęboki odcień morskich fal.  
    Czytając opinie na temat kolekcji zaczęłam się dłużej zastanawiać i  weryfikować na co się zdecydować. W końcu, postawiłam na daylight i to był jeden z moich lepszych wyborów, gdyż w moim odczuciu zapach jest typowo męski. W Christmas Market dominuje z pewnością jodła, liście goździków, anyż oraz cytrusy. Najkrócej mówiąc kojarzy mi się z męskimi perfumami i za nic nie kojarzy mi się ze świętami, chyba że z dalekim wujkiem z którym spędzamy czas przy świątecznym stole, a jego koszula wypsikana jest nowymi perfumami. 
    Zapach nie jest przytłaczający czy przesycony, jest to zrównoważona mieszanka męskich perfum. 

Przytulnie i bajecznie | Hit jesieni Goose Creek Cozy & Fabulous

11/17/2020

Przytulnie i bajecznie | Hit jesieni Goose Creek Cozy & Fabulous



Opis: 

"Taki wygodny! Przytul się z miłością i ciepłem do swojego ulubionego zwierzaka."

Nuty zapachowe:

Podstawa:czyste drewno, wanilia, drzewo sandałowe
Nuta serca: złoty bursztyn, paczula
Nuta bazy:Szlachetne drewno, ciepła wełna kaszmirowa


Opinia:

    Goose Creek Cosy & Fabulus to jeden z najbardziej wyczekiwanych oraz rozchwytywanych jesiennych zapachów w 2020. Świeca nie tylko przykuwa oko barwą wosku o głębokim, morskim odcieniu ale także etykietą na której widnieje owinięty w koc wilczek. Cosy & Fabulus zalicza się do jednej z tegorocznych świec na  jesień 2020 od marki Goose Creek Candle.
    Jako jedna z miłośniczek zwierząt od razu wiedziałam, że nie wiadomo co by się działo ten wyjątkowy egzemplarz musi się znaleźć w moich rękach.  
    Zapach tego cudownego wilka to świetna propozycja na jesienne dni, jest otulająca, delikatna i ciepła. Na sucho pachnie bursztynem, wanilią i kaszmirem. Zapach nie należy do tych ciężkich, w paleniu jest lekki i w miarę wyczuwalny. Moc oceniłabym na średnią. Nos szybko się przyzwyczaja, a w pokoju tworzy raczej tło, nie dominuje.



Ocena: 8/10

A Wy załapaliście się na tegorocznego wilczka? Jakie jest Wasze zdanie na temat tego słodziaka? 
ŁZY WALKI- BRIGITTE BARDOT

11/15/2020

ŁZY WALKI- BRIGITTE BARDOT


    Niedziela, jest to czas odpoczynku, relaksu i chwili dla siebie. Jakiś czas temu uporządkowałam swoje półki z książkami i postanowiłam zabrać się za nadrabianie zaległości książkowych, które m.in. zostały już ruszone w zeszłym roku ale nie skończone oraz za te, które do tej pory nie zostały napoczęte i odkładam je na później. Ostatnio, ze względu na warunki epidemiologiczne tego czasu wolnego jest trochę więcej i dziś przychodzę do Was z recenzją mojej ostatnio przeczytanej książki popularnej autorki Brigitte Bardot.


Opis książki:

    „Ofiarowałam kiedyś swoją młodość i urodę mężczyznom. Dziś ofiarowuję swoja mądrość i doświadczenie zwierzętom”.
    Była symbolem seksu, gwiazdą kina i utalentowaną piosenkarką. Tuż przed swoimi czterdziestymi urodzinami Brigitte Bardot zaszokowała świat, rezygnując nagle i nieodwołalnie ze wspaniałej filmowej kariery. Wszystko po to, aby w całości poświęcić się najważniejszej misji swojego życia. Walce o prawa zwierząt.
Zabijanie drewnianą pałką dwutygodniowych małych fok, okrutny rytualny ubój w rzeźniach, wykorzystywanie zwierząt w ogrodach zoologicznych i cyrkach. Koszmary, których była świadkiem, tylko umocniły w niej przekonanie, że w walce o elementarny szacunek dla każdej odczuwającej cierpienie istoty, nie może być żadnych kompromisów.
    Łzy walki to nie tylko porywający humanitarny apel jednej z najbardziej znanych obrończyń zwierząt. To także poruszająca autobiografia i życiowe credo niesamowitej kobiety– impulsywnej, zdeterminowanej i nieustraszonej. Kontrowersyjność, którą od lat wytykają jej niektórzy politycy i bezduszne korporacje, pozwoliła jej uczynić dla dobra zwierząt więcej niż komukolwiek innemu.


Recenzja:

    Brigitte Bardot to legenda kina, osoba która porzuciła swoją karierę, swoje posiadłości przekazała na rzecz fundacji aby pomagać zwierzętom. "Łzy Walki" jest opowieścią o życia autorki, o jej publicznych wystąpieniach, licznych listach skierowanych do wpływowych osób czy też rozmowach z politykami, które nie przynosiły większych efektów. Zaangażowanie, siła oraz walka  jaką Brigitte toczyła w sprawie braci mniejszych jest czymś w dzisiejszych czasach niespotykane. Może też przez to, że o takich ludziach mało co się mówi.  Sięgając po książkę B. Bardot ze sklepowej półki należy przygotować się na przestawione w niej okrutne sceny przemocy stosowane na zwierzętach. To właśnie Brigitte Bardot niejednokrotnie rozlicza się z przemysłem kosmetycznym oraz farmaceutycznym i nie tylko. Treść książki łapie za serce, dogłębnie rozrywa od środka czytając o tym co się dzieje za ścianami rzeźni, czy też o tym jaką radość z polowań czerpią myśliwi. 
    Od zawsze stoję w obronie zwierząt dzikich jak i tych bardziej udomowionych, co więcej w pełni zgadzam się z podejściem autorki co do ochrony i walki o zwierzęta.  W książce przeważa duża ilość gniewu, przede wszystkim tego który jest spowodowany właśnie przerażającymi praktykami stosowanymi na tych co już przed ludzką ręką uciec nie mogą. 
    Książka należy do tych poruszających oraz emocjonalnych, przedstawia w głównej mierze tą drugą stronę rzeczywistości, smutną i bolesną. Otwiera oczy, wyciska momentami łzy oraz pobudza do działania i zmiany niektórych zachowań w stosunku do innych. Przecież żaden z nas nie jest czysty jak łza i każdy z nas zawsze może zrobić coś więcej dla polepszenia warunków naszych pupilów. 


Ocena: 8/10


Ktoś już z Was przeczytał " Łzy Walki"? Jaki jest Wasz stosunek do zwierząt? Macie jakiegoś pupila w swoim domu?
CZARNY KOT, CZY RZECZYWIŚCIE PRZYNOSI PECHA? GOOSE CREEK CANDLE BLACK CAT

11/11/2020

CZARNY KOT, CZY RZECZYWIŚCIE PRZYNOSI PECHA? GOOSE CREEK CANDLE BLACK CAT

 


    Hej, ile razy zdarzyło Wam się usłyszeć "Stój, czarny kot! Spotka Cię nieszczęście". Myślę, że wielokrotnie wypowiedzieliście sobie te zdania w głowie chwile po tym jak zobaczyliście czarnego kota na swojej drodze. Czy faktycznie czarny kot przynosi pecha?
  Przesądy o tych zwierzakach sięgają czasów średniowiecza, a następnie kolejnych wieków, kiedy to odbywały się polowania na czarownice. Czarownice od lat kojarzę są ze swoimi głównymi atrybutami- miotła i kot, czarny kot. Istnieje wiele legend, zgodnie z którymi czarne koty kojarzone są z czarną magią. „W ludowej medycynie czarny kot pojawia się dość często: pocieranie oka jego ogonem było tradycyjnym lekarstwem na jęczmień, a picie kociej krwi miało ogólnie przywracać zdrowie. Niestety ale bez względu na kolor sierści żaden z kotów nie cieszy się dobrą opinią pośród zabobonnych osób. Dla porównania nawet biały kot wg niektórych może stać się przyczyną nieszczęścia. Świetnym kontarstem jest fakt, że w Zjednoczonym Królestwie koty o białej sierści zwiastują pecha, a czarne zwiastują dobre wiadomości.
    A jak jest z Black Cat od marki Goose Creek? Moją opinie możecie poznać poniżej, zapraszam. 


BLACK CAT GOOSE CREEK CANDLE

Opis:
    "Najstraszliwszy dzień w roku. Uważaj na czarnego kota, dziś knuje coś niedobrego!".
Nuty zapachowe:

Nuta głowy: piżmo waniliowe , ptasie mleczko
Nuta serca: ognisko w lesie
Baza: drzewo sandałowe



Opinia:
    Jak na typową kociarę przystało, kolekcja świecowa bez kompletu kotków to nie kolekcja. Black Cat od marki Goose Creek jest tegoroczną nowością na Halloween 2020, co więcej wystąpiła już w tym samym wydaniu w 2018 roku. Od samego początku żywiłam spore nadzieje co do jej zapachu ale pojawiło się małe ale. Świeca na sucho pachnie bardzo delikatnie, słodko, czuć wanilie, trochę czekoladę. Tak czy inaczej nuty zapachowe są specyficzne i trudne do wyczucia. Jak już nieraz wpsominałam uwielbiam świece o mocnych i intensywnych zapach, a Black Cat z lekka mnie rozczarowało.   
    Etykieta jest na tyle neutralna, tak samo jak i zapach, że można palić ją cały rok nie tylko w Halloween. Moc? I tu zaczynają się schody, w paleniu świeca jest delikatna, ledwo co wyczuwalna, mogłabym powiedzieć, że tworzy tło i to na małym metrażu sypialni. 

A Wy jak reagujecie, kiedy czarny kot przebiegnie Wam drogę? Uważacie, że czarny kot przynosi pecha czy szczęście? Podzielcie się w komentarzach ;)

SESJA JULKI I DORILLA W ORAZ MOJE ZDJĘCIE NA STRONIE TRUE RIDER

10/20/2020

SESJA JULKI I DORILLA W ORAZ MOJE ZDJĘCIE NA STRONIE TRUE RIDER

 


    Witajcie w środę! Jak Wasze humory od rana? Ja w tym tygodniu poświęcam czas na prace domowe, a od przyszłego tygodnia znów ruszam do pracy na farmie.  Wpis jak żaden inny dziś dotyczyć będzie mojej wspólnej sesji zdjęciowej z Julią i Dorillą W. Spory czas umawiałyśmy się na wspólne spotkanie w stajni bo albo to studia albo sprawy prywatne albo pogoda. I tak jak już nadszedł ten dzień tak razem spędziłyśmy cały dzień przy stajennych obowiązkach. Sesja była naszą pierwszą wspólną i zarazem trochę spontaniczną. 
    Co więcej dzięki naszej współpracy marka True Rider wytypowała jedno z naszych zdjęć i umieściła je na swojej stronie na facebooku <- link znajdziecie tu.      
    O True Rider w skrócie "W True Rider podchodzimy do naszej firmy w taki sam sposób, jak jeźdźcy do jazdy konnej: z pasją, oddaniem, wytrwałością i odwagą. Każdy dzień w stajni jest inspiracją naszych projektów, które w połączeniu z myślami tworzą wyjątkowy styl naszych ubrań."
    Tym samym minęło od naszych  zdjęć już sporo czasu ale sądzę, że fajnie będzie się z Wami podzielić jak w czwórkę bawiłyśmy się tego dnia. 































PS. z wielką chęcią i zamiłowaniem do zwierząt wykonuje sesje zdjęciowe. Czy są to konie czy psy, a może koty angażuje się w tego typu współprace bardzo intensywnie i do każdego podchodzę indywidualnie. Jeśli znajdzie się ktoś chętny na tego typu współpracę, pisać! Jestem otwarta na propozycje ;)
Ciepły Jesienny Wieczór czyli moja wymarzona Yankee Candle WARM AUTUMN EVENING

10/18/2020

Ciepły Jesienny Wieczór czyli moja wymarzona Yankee Candle WARM AUTUMN EVENING


    Dzień dobry w to niedzielne, pochmurne popołudnie. Trochę odpuściłam sobie świecowe wpisy na blogu ale to głównie przez pracę na farmie. Tak jak wstajemy z samego rana, tak spać chodzimy późną porą. Do tego wszystkiego pada, jest bardzo zimno i mało co znajdujemy czas na przyjemności. Dziś mam chwile wolnego to chociaż wrzucę Wam post o moim, w sumie już dawno nabytym zamówieniu od jednej z osób na naszej świecowej grupie a jest nim... Warm Autumn Evening od Yankee Candle.

Opis producenta:

 
    Zgodnie z opisem producenta Warm Autumn Evening to relaksujące przejście między słodyczą klonową i pudrowym piżmem, zmiksowanym z aromotami lasu - zupełnie jak zachód słońca.


Nuty zapachowe:

Tło: Piżmo, drewno cedrowe, drewno sandałowe
Górne nuty: cukier klonowy, kwiat pomarańczy
Serce: kremowa wanilia

Opinia:

    Etykieta jest naprawdę urokliwa, przedstawia zachód słońca na leśnej polanie, a w tle góry. Zdjęcie jak na etykietę jest naprawdę przykuwające, jeśli ktoś uwielbia naturę, tego typu widoki to jest czym cieszyć oko. Na sucho jeśli tak mogę napisać zapach jest mokrawy, a jednocześnie posiada nutę wysuszonych już liści. Świeca w Polsce wyszła w 2017 roku i jak na ten moment w paleniu jest dość intensywna. Barwa wosku idealnie komponuje się z etykietą. Co prawda zanim zabrałam się za pisanie recenzji o Warm Autumn Evening zdążyłam ją zapalić z dwa razy i staram się to robić oszczędnie, gdyż czuje do niej sentyment. Jest to świeca już nie dostępna w regularnej sprzedaży i raczej ciężko do znalezienia w internecie. Śmiało mogę stwierdzić, że jak dla mnie zapach w paleniu pachnie właśnie taką intensywną, złotą jesień, leżące w mokrych kałużach liście oraz powiew takiego zimnego wiatru z jednocześnie przebijającym się przez chmury słońcem. Czy jestem zadowolona ? Po nutach zapachowych spodziewałam się czegoś innego i pierwsze wrażenie było mieszane ale patrząc na nią za każdym razem się uśmiecham. Zapach nie każdemu przypadnie do gustu ale jeśli chodzi o moc to opisałabym ją jako średnią, gdyż wyczuwalna jest tylko w pomieszczeniu, w którym się pali i nie roznosi się jakoś mocno po innych pokojach. 


 
Ocena: 8/10.
    
Moja pierwsza jesienna świeca od BATH & BODY WORKS HARVEST GATHERING

10/12/2020

Moja pierwsza jesienna świeca od BATH & BODY WORKS HARVEST GATHERING




     Poniedziałek, poniedziałkiem, my ostatnio zaczynamy je o dość wczesnej porze i o późnej kończymy. Jesień także pokazuje swoje oblicze i albo jest bardzo zimno, deszczowo i pochmurnie albo słonecznie i wietrznie. W sumie to się cieszę, coraz bliżej do zimy i świąt. A ja tymczasem odbiegając od naszego chłodnego na ten moment klimatu przychodzę dziś do Was z bardzo jesiennym zapachem od nowej marki w mojej kolekcji Bath & Body Works Harvest Gathering. Tak jak ceny co do pojemności świecy są zaporowe tak skusiłam się chociaż na wytestowanie dwóch zapachów: jeden jesienny, a drugi świąteczny. Dziś przychodzę do Was z moim nowym ulubieńcem Harvest Gathering.

 Opinia: 

    Znajdą się tu miłośnicy jabłek i cynamonu? To właśnie Harvest Gathering powinna znaleźć się w Waszych rękach. Zapach zamknięty jest w średnim słoju o pojemności 411g. Po otwarciu słoja od raz uwalnia się zapach soczystych owoców i świeżego, zimnego powietrza. Zapach w paleniu jest mocny i intensywny, dominują nuty soczystych, kwaśnych jabłek z nutką cynamonu. Zapach na sucho jak i w paleniu jest bardzo tematyczny i jesienny. Świeca nie potrzebuje za wiele czasu by spalić się do ścianek, gdyż posiada aż 3 knoty co ułatwia palenie. Dodatkowym atutem są nowoczesne i wyjątkowe etykiety, tak naprawdę chciałoby się mieć każdą w swojej kolekcji.  Minusem są na pewno ceny, gdzie za ok 411g trzeba zapłacić około 120-130 zł. Uważam, że dla niejednego świecomaniaka taka świeca będzie super pomysłem na prezent, gdyż powalają na nogi zapachem a także wizualnie etykietą. 



Nuty zapachowe:

Złożenie:
goździki, jagody, jabłko
Rodzaj zapachu do domu:
owocowy, korzenny

Liczba knotów:
3







 Ocena: 9/10.

  




Świece o zapachu kawy nasyconej orzechami- porównanie-  HAZELNUT COFFEE YANKEE CANDLE oraz CARNIVAL PRALINES GOOSE CREEK

10/06/2020

Świece o zapachu kawy nasyconej orzechami- porównanie- HAZELNUT COFFEE YANKEE CANDLE oraz CARNIVAL PRALINES GOOSE CREEK


    Dziś zacznę krótko i na temat, wpis miał być rano gdyż byliśmy w trakcie trasy do Poznania i miałam trochę czasu aby coś napisać ale pojawiły się małe trudności i mamy już prawie 21:00. 
  Zgodnie z znanym przysłowiem "lepiej późno niż wcale"  postanowiłam poświęcić trochę wieczoru i opisać Wam moje przemyślenia o dwóch starszych świecach od marek: Yankee Candle oraz Goose Creek. Jeszcze tego nie robiłam ale tak się złożyło, że do mojej kolekcji dołączyła nowa świeca Hazelnut Coffee,   a ja w związku z tym postanowiłam stworzyć recenzję dwóch podobnych do siebie zapachów od rożnych marek.



Opis:

    Zgodnie z opisem producenta Hazelnut & Coffee od Yankee Candle to świeca o zapachu kawy nasyconej orzechami macadamia, wanilią i ziarnami kakao.
    A Carnival Pralines od Goose Creek to aromat pysznych pralinek pełnych karmelu, czekolady i wanilii i zapachem wydanym w 2018r. 

Opinia Hazelnut & Coffee:

    O tej świecy marzyłam już sporo czasu, a gdy tylko pojawiła się okazja by ją zdobyć w ciągu kilku dni pojawiła się na mojej świecowej półce. Dostałam ją od chłopaka i dzięki niemu jestem szczęśliwą posiadaczką kultowego zapachu Hazelnut & Coffee. Na punkcie świecowych etykiet mam fioła, a możliwość posiadania w swojej kolekcji starych a zarazem limitowanych zapachów od Yankee Candle jest czymś co sprawia wielką radość na duszy. 
    Kiedy tylko ta świeca trafiła w moje ręce musiałam ją natychmiast odpalić. Jeśli lubicie pić kawę, w szczególności cappuccino oraz uwielbiacie jej zapach to jest to najlepsza świeca jaką możecie mieć na swojej półce. Zapach świeżo zaparzonej kawy z delikatną, orzechową nutą. Jest to typowa świeca dla osób przepadających za zapachami jedzeniowymi. W paleniu zapach nie jest mocny, ani drażniąc ale bardzo delikatny, lekko wyczuwalny w tle. Zapach słabej kawy z dodatkiem zmielonych orzechów laskowych oraz odrobiną wanilii. Słodkawy, na weekendową porę albo umilenie  sobie dnia w pracy. 

Ocena: 9/10


 Opinia Carnival Pralines:

    Zapach od momentu kiedy wszedł na rynek czyli 2018 roku, to od nowości  stoi na mojej półce. Powodem tego jest moc, etykieta oraz moja oszczędność co do ulubionych świec. W moim domu zapach ten zazwyczaj palony jest podczas Świąt Bożego Narodzenia. Należy do killerów zapachowych i zabija swoją intensywnością. Dla mnie jak również dla domowników jest to typowy zapach orzechów przez które przebija nuta wanilii.  Jak widać na zdjęciu przez te 2 lata została wypalona połowa słoika. Carnival Pralines dość bardzo wyróżnia się wśród wszelkich innych jedzeniowych zapachów. W świecy tej czuć lekką gorycz orzechów włoskich. Jest to zapach dla wybranych, gdyż mało komu się podoba ze względu na swoją intensywność oraz ciężkość podczas palenia.  Wanilia jest wytrawna, karmel lekko wyczuwalny.   Kompozycja Carnival Pralines jest dość prosta oraz wyjątkowa. Dom po momencie palenia zostaje wypełniony zapachem po brzegi.
Ocena: 10/10

    Zapach:
    Porównując obydwa zapachy mogę śmiało stwierdzić, że są one dość podobne do siebie. W Hazelnut jak i Carnival czuć kawę, orzechy oraz wanilię. To co je odróżnia to przede wszystkim delikatnie inna kompozycja oraz intensywność zapachu kawy. Hazelnut należy do bardzo delikatnych zapachów jedzeniowych, słabego cappuccino, a Carnival do mocnej, czarnej kawy z dodatkami. Każdą z tych świec uwielbiam, oszczędzam i palę w zależności od okazji, są tak podobne a zrazem tak różne. Wszystko zależy od tego jaki zapach i smak kawy lubicie.


Jabłka pieczone z dodatkiem brązowego cukru otulone złotym, chrupiącym ciastem- Crisp Apple Strudel Yankee Candle

10/02/2020

Jabłka pieczone z dodatkiem brązowego cukru otulone złotym, chrupiącym ciastem- Crisp Apple Strudel Yankee Candle

    Wielkie dzień dobry w ten pierwszy, październikowy piątek! Kto z tego powodu się cieszy? Z jednej strony to taki prawdziwy początek złotej jesieni, zbliżamy się coraz bardziej do grudniowej zimy. No nic, taka kolej rzeczy i nie mamy na to wpływu. Ja uwielbiam jesień, chłód, nie przepadam za wysokimi temperaturami, a jeszcze bardziej kocham zimę i mróz! 



     Dziś przychodzę do Was z jesiennym zapachem od Yankee Candle Crisp Apple Strudel jest to limitowany zapach, wchodzący w skład wznowionej, uwielbianej przez wszystkich fanów kolekcji My Favourite Things. Jest to mój wrześniowy łup, który udało mi się dorwać w sklepie internetowym. 
    Zgodnie z opisem producenta są to jabłka pieczone z dodatkiem brązowego cukru otulone złotym, chrupiącym ciastem. 

    
    Opis:
    
    Jejciu, nie wiem czy kogokolwiek ten zapach byłyby wstanie od siebie odrzucić. Przecież to jest zapach słodkiego, upieczonego nadzienia z jabłek w szarlotce. Jabłko w chrupiącej skórce? Mega! Przez moje ręce i nos przewinęło się już wiele zapachów ale ten jest jednym z pierwszych na mojej liście ulubieńców. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Mogłabym go wąchać i wąchać, w sumie to mam słabość do jabłkowych świec bo tak samo w zeszłym roku moje serce pokochało Red Apple Wreath od Yankee Candle. Na sucho mocno przebija zapach słodkich jabłek a po chwili przechodzi kwaskowatością. Ten zapach bardzo często dominuje w domowych wypiekach, w których korzystam z jabłek. W paleniu zapach jest bardzo wyrazisty i przyjemny. Tak samo etykieta ma coś w sobie co cieszy oko.


Etykieta:
    
    Etykieta przedstawia zawijane strudla jabłkowe w cieście francuskim. Idealnie komponują się z karmelową barwą wosku i zapachem. Dla mnie jest to bardzo udane zestawienie, a wręcz perfekcyjne. Może do każdego ta etykieta nie przemówi, gdyż nie każdy przepada za słodkościami w świecach ale dobrze mieć takiego mocarza świecowego w swojej kolekcji.



Zapach:

    Świeca na początku wcale mnie do siebie nie przekonała, zapewne gdyby nie opinie świecomaniaków wcale bym jej nie zamówiła. Dopiero teraz zrozumiałam jak piękny i charakterystyczny jest to zapach. Domowa, już upieczona szarlotka przyprawiona brązowym cukrem, cynamonem, w złocistej, chrupiącej skórce jabłka w cieście francuskim. Zapach w paleniu daje o sobie mocno znać tak samo jak na sucho, oceniam go na bardzo dobry z +.


 Ocena: 10/10.
Copyright © Innacodziennie , Blogger