Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwierzęta. Pokaż wszystkie posty
Przytulnie i bajecznie | Hit jesieni Goose Creek Cozy & Fabulous

11/17/2020

Przytulnie i bajecznie | Hit jesieni Goose Creek Cozy & Fabulous



Opis: 

"Taki wygodny! Przytul się z miłością i ciepłem do swojego ulubionego zwierzaka."

Nuty zapachowe:

Podstawa:czyste drewno, wanilia, drzewo sandałowe
Nuta serca: złoty bursztyn, paczula
Nuta bazy:Szlachetne drewno, ciepła wełna kaszmirowa


Opinia:

    Goose Creek Cosy & Fabulus to jeden z najbardziej wyczekiwanych oraz rozchwytywanych jesiennych zapachów w 2020. Świeca nie tylko przykuwa oko barwą wosku o głębokim, morskim odcieniu ale także etykietą na której widnieje owinięty w koc wilczek. Cosy & Fabulus zalicza się do jednej z tegorocznych świec na  jesień 2020 od marki Goose Creek Candle.
    Jako jedna z miłośniczek zwierząt od razu wiedziałam, że nie wiadomo co by się działo ten wyjątkowy egzemplarz musi się znaleźć w moich rękach.  
    Zapach tego cudownego wilka to świetna propozycja na jesienne dni, jest otulająca, delikatna i ciepła. Na sucho pachnie bursztynem, wanilią i kaszmirem. Zapach nie należy do tych ciężkich, w paleniu jest lekki i w miarę wyczuwalny. Moc oceniłabym na średnią. Nos szybko się przyzwyczaja, a w pokoju tworzy raczej tło, nie dominuje.



Ocena: 8/10

A Wy załapaliście się na tegorocznego wilczka? Jakie jest Wasze zdanie na temat tego słodziaka? 
ŁZY WALKI- BRIGITTE BARDOT

11/15/2020

ŁZY WALKI- BRIGITTE BARDOT


    Niedziela, jest to czas odpoczynku, relaksu i chwili dla siebie. Jakiś czas temu uporządkowałam swoje półki z książkami i postanowiłam zabrać się za nadrabianie zaległości książkowych, które m.in. zostały już ruszone w zeszłym roku ale nie skończone oraz za te, które do tej pory nie zostały napoczęte i odkładam je na później. Ostatnio, ze względu na warunki epidemiologiczne tego czasu wolnego jest trochę więcej i dziś przychodzę do Was z recenzją mojej ostatnio przeczytanej książki popularnej autorki Brigitte Bardot.


Opis książki:

    „Ofiarowałam kiedyś swoją młodość i urodę mężczyznom. Dziś ofiarowuję swoja mądrość i doświadczenie zwierzętom”.
    Była symbolem seksu, gwiazdą kina i utalentowaną piosenkarką. Tuż przed swoimi czterdziestymi urodzinami Brigitte Bardot zaszokowała świat, rezygnując nagle i nieodwołalnie ze wspaniałej filmowej kariery. Wszystko po to, aby w całości poświęcić się najważniejszej misji swojego życia. Walce o prawa zwierząt.
Zabijanie drewnianą pałką dwutygodniowych małych fok, okrutny rytualny ubój w rzeźniach, wykorzystywanie zwierząt w ogrodach zoologicznych i cyrkach. Koszmary, których była świadkiem, tylko umocniły w niej przekonanie, że w walce o elementarny szacunek dla każdej odczuwającej cierpienie istoty, nie może być żadnych kompromisów.
    Łzy walki to nie tylko porywający humanitarny apel jednej z najbardziej znanych obrończyń zwierząt. To także poruszająca autobiografia i życiowe credo niesamowitej kobiety– impulsywnej, zdeterminowanej i nieustraszonej. Kontrowersyjność, którą od lat wytykają jej niektórzy politycy i bezduszne korporacje, pozwoliła jej uczynić dla dobra zwierząt więcej niż komukolwiek innemu.


Recenzja:

    Brigitte Bardot to legenda kina, osoba która porzuciła swoją karierę, swoje posiadłości przekazała na rzecz fundacji aby pomagać zwierzętom. "Łzy Walki" jest opowieścią o życia autorki, o jej publicznych wystąpieniach, licznych listach skierowanych do wpływowych osób czy też rozmowach z politykami, które nie przynosiły większych efektów. Zaangażowanie, siła oraz walka  jaką Brigitte toczyła w sprawie braci mniejszych jest czymś w dzisiejszych czasach niespotykane. Może też przez to, że o takich ludziach mało co się mówi.  Sięgając po książkę B. Bardot ze sklepowej półki należy przygotować się na przestawione w niej okrutne sceny przemocy stosowane na zwierzętach. To właśnie Brigitte Bardot niejednokrotnie rozlicza się z przemysłem kosmetycznym oraz farmaceutycznym i nie tylko. Treść książki łapie za serce, dogłębnie rozrywa od środka czytając o tym co się dzieje za ścianami rzeźni, czy też o tym jaką radość z polowań czerpią myśliwi. 
    Od zawsze stoję w obronie zwierząt dzikich jak i tych bardziej udomowionych, co więcej w pełni zgadzam się z podejściem autorki co do ochrony i walki o zwierzęta.  W książce przeważa duża ilość gniewu, przede wszystkim tego który jest spowodowany właśnie przerażającymi praktykami stosowanymi na tych co już przed ludzką ręką uciec nie mogą. 
    Książka należy do tych poruszających oraz emocjonalnych, przedstawia w głównej mierze tą drugą stronę rzeczywistości, smutną i bolesną. Otwiera oczy, wyciska momentami łzy oraz pobudza do działania i zmiany niektórych zachowań w stosunku do innych. Przecież żaden z nas nie jest czysty jak łza i każdy z nas zawsze może zrobić coś więcej dla polepszenia warunków naszych pupilów. 


Ocena: 8/10


Ktoś już z Was przeczytał " Łzy Walki"? Jaki jest Wasz stosunek do zwierząt? Macie jakiegoś pupila w swoim domu?
CZARNY KOT, CZY RZECZYWIŚCIE PRZYNOSI PECHA? GOOSE CREEK CANDLE BLACK CAT

11/11/2020

CZARNY KOT, CZY RZECZYWIŚCIE PRZYNOSI PECHA? GOOSE CREEK CANDLE BLACK CAT

 


    Hej, ile razy zdarzyło Wam się usłyszeć "Stój, czarny kot! Spotka Cię nieszczęście". Myślę, że wielokrotnie wypowiedzieliście sobie te zdania w głowie chwile po tym jak zobaczyliście czarnego kota na swojej drodze. Czy faktycznie czarny kot przynosi pecha?
  Przesądy o tych zwierzakach sięgają czasów średniowiecza, a następnie kolejnych wieków, kiedy to odbywały się polowania na czarownice. Czarownice od lat kojarzę są ze swoimi głównymi atrybutami- miotła i kot, czarny kot. Istnieje wiele legend, zgodnie z którymi czarne koty kojarzone są z czarną magią. „W ludowej medycynie czarny kot pojawia się dość często: pocieranie oka jego ogonem było tradycyjnym lekarstwem na jęczmień, a picie kociej krwi miało ogólnie przywracać zdrowie. Niestety ale bez względu na kolor sierści żaden z kotów nie cieszy się dobrą opinią pośród zabobonnych osób. Dla porównania nawet biały kot wg niektórych może stać się przyczyną nieszczęścia. Świetnym kontarstem jest fakt, że w Zjednoczonym Królestwie koty o białej sierści zwiastują pecha, a czarne zwiastują dobre wiadomości.
    A jak jest z Black Cat od marki Goose Creek? Moją opinie możecie poznać poniżej, zapraszam. 


BLACK CAT GOOSE CREEK CANDLE

Opis:
    "Najstraszliwszy dzień w roku. Uważaj na czarnego kota, dziś knuje coś niedobrego!".
Nuty zapachowe:

Nuta głowy: piżmo waniliowe , ptasie mleczko
Nuta serca: ognisko w lesie
Baza: drzewo sandałowe



Opinia:
    Jak na typową kociarę przystało, kolekcja świecowa bez kompletu kotków to nie kolekcja. Black Cat od marki Goose Creek jest tegoroczną nowością na Halloween 2020, co więcej wystąpiła już w tym samym wydaniu w 2018 roku. Od samego początku żywiłam spore nadzieje co do jej zapachu ale pojawiło się małe ale. Świeca na sucho pachnie bardzo delikatnie, słodko, czuć wanilie, trochę czekoladę. Tak czy inaczej nuty zapachowe są specyficzne i trudne do wyczucia. Jak już nieraz wpsominałam uwielbiam świece o mocnych i intensywnych zapach, a Black Cat z lekka mnie rozczarowało.   
    Etykieta jest na tyle neutralna, tak samo jak i zapach, że można palić ją cały rok nie tylko w Halloween. Moc? I tu zaczynają się schody, w paleniu świeca jest delikatna, ledwo co wyczuwalna, mogłabym powiedzieć, że tworzy tło i to na małym metrażu sypialni. 

A Wy jak reagujecie, kiedy czarny kot przebiegnie Wam drogę? Uważacie, że czarny kot przynosi pecha czy szczęście? Podzielcie się w komentarzach ;)

SESJA JULKI I DORILLA W ORAZ MOJE ZDJĘCIE NA STRONIE TRUE RIDER

10/20/2020

SESJA JULKI I DORILLA W ORAZ MOJE ZDJĘCIE NA STRONIE TRUE RIDER

 


    Witajcie w środę! Jak Wasze humory od rana? Ja w tym tygodniu poświęcam czas na prace domowe, a od przyszłego tygodnia znów ruszam do pracy na farmie.  Wpis jak żaden inny dziś dotyczyć będzie mojej wspólnej sesji zdjęciowej z Julią i Dorillą W. Spory czas umawiałyśmy się na wspólne spotkanie w stajni bo albo to studia albo sprawy prywatne albo pogoda. I tak jak już nadszedł ten dzień tak razem spędziłyśmy cały dzień przy stajennych obowiązkach. Sesja była naszą pierwszą wspólną i zarazem trochę spontaniczną. 
    Co więcej dzięki naszej współpracy marka True Rider wytypowała jedno z naszych zdjęć i umieściła je na swojej stronie na facebooku <- link znajdziecie tu.      
    O True Rider w skrócie "W True Rider podchodzimy do naszej firmy w taki sam sposób, jak jeźdźcy do jazdy konnej: z pasją, oddaniem, wytrwałością i odwagą. Każdy dzień w stajni jest inspiracją naszych projektów, które w połączeniu z myślami tworzą wyjątkowy styl naszych ubrań."
    Tym samym minęło od naszych  zdjęć już sporo czasu ale sądzę, że fajnie będzie się z Wami podzielić jak w czwórkę bawiłyśmy się tego dnia. 































PS. z wielką chęcią i zamiłowaniem do zwierząt wykonuje sesje zdjęciowe. Czy są to konie czy psy, a może koty angażuje się w tego typu współprace bardzo intensywnie i do każdego podchodzę indywidualnie. Jeśli znajdzie się ktoś chętny na tego typu współpracę, pisać! Jestem otwarta na propozycje ;)
Copyright © Innacodziennie , Blogger